Wędliny domowe – dlaczego warto


Gdy będziesz następnym razem w markecie, przyjrzyj się dokładnie wędlinom, które są tam sprzedawane. Z pozoru wyglądają apetycznie, jednak gdy przyniesiesz je do domu, okazuje się, jak niska jest ich jakość. Nie dziwi już mnie polędwica sopocka, z której wycieka mnóstwo wody, czy szynka, której nie chce ruszyć nawet kot, bo nie pachnie ani nie smakuje mięsem. W składzie – cukier, gluten, soja, wszystkie „witaminy z grupy E” i mnóstwo wody. Do tego obrzydliwy mom i substancje chemiczne, które zwiążą to wszystko.

W moim domu, od zawsze przygotowywało się wędliny samemu, z dobrego, wiejskiego mięsa i bez sztucznych dodatków. Dziś trudno jest wrócić do takiego gotowania, jednak ma to wiele plusów, które chcę wymienić w tym artykule. Nie traktuj go jako wyznanie słoika :)


Gotując w domu, wiesz co jesz
Nawet najtańsze domowe wędliny, są dużo zdrowsze od tych ze sklepu. Nikt przy zdrowych zmysłach nie wciska do domowego pasztetu emulgatorów, niejadalnego momu czy ogromnej ilości chemicznych przypraw. Często nie wiemy, co siedzi w kupowanej przez nas kiełbasie, bo nie możemy przeczytać etykiety – nie zdziwiłbym się, gdyby skład tylko nieznacznie odbiegał od tego, co oferują na przykład parówki. W dobie wszechobecnych alergii, ma to bardzo duże znaczenie. Domowe wędliny nie muszą także mieć długiej daty ważności, dlatego nie jesz wraz z nimi konserwantów. Co ciekawe, dobra kiełbasa domowa nie psuje się, nawet w temperaturze pokojowej.

Gotując w domu, oszczędzasz
Celem producentów wędlin, jest zarobienie jak największej gotówki. Przykładowo – szynka domowa traci na wadze po ugotowaniu czy upieczeniu, bo wyparowuje z niej woda. Szynka ze sklepu, po przygotowaniu waży więcej niż samo mięso, bo wchłonęła mnóstwo wody pod wpływem skomplikowanych procesów. Jeszcze gorzej jest z wędlinami podrobowymi, w których można trafić różne dziwne dodatki.

Nie płać za wodę – lepiej jest kupić mięso.
Wędliny domowe nie są piękne, bo nie muszą być
Szynka ze sklepu ma piękną, wiśniową skórkę i ładnie wyglądający środek, ponieważ producent dodał do niej mnóstwo chemikaliów, które wpływają na wygląd. Przeczytasz o tym na przykład tutaj – http://www.arkadia-polania.pl/wedlina.php. Do wędlin dodaje się także glutaminian sodu, który poprawia odczucie smaku. Wędliny przygotowywane w domu są często szare i nie tak ładne, jak ze sklepu, ale nie ma to znaczenia – dzięki temu są naturalne.

Warto postawić sobie pytanie – kto ma decydować o tym, co jesz. Czy masz być to Ty, czy księgowy z masarni, która musi sprzedawać jak najwięcej, w jak najniższej cenie.



Jak rozwiązać problem niskiej jakości wędlin w sklepach?
Podstawową zasadą jest czytanie etykiet. Jeśli skład „szyneczki babuni” zaczyna się od wody, a po niej następuje skrobia, białko sojowe lub składniki, których nazw nie umiesz wymówić, zostaw ją na półce. Producenci bardzo często wprowadzają konsumentów w błąd i okazuje się, że kiełbasa wołowa, zawiera 1% wołowiny, a reszta to kurczak.
Wydaje mi się, że lepiej jest trzymać się z daleka od wędlin z kurczaka lub z jego dodatkiem, ponieważ mogą one być bogate w mom. Nie liczmy też na to, że wędlina w cenie 10 zł za kg, będzie zawierała mięso wysokiej jakości. Producent musi na czymś zarobić. Kupując droższą wędlinę, w rzeczywistości oszczędzasz, bo nie zawiera ona wody i tłuszczu, a jej smak jest znacznie wyraźniejszy. Nie powinno się także oszczędzać na zdrowiu.
Nie każdy z nas ma czas, by piec lub gotować mięso, a posiadanie wędzarni, wydaje się być luksusem. Moim zdaniem, warto na przykład:
  • Zastąpić część wędlin innymi produktami, jak na przykład nabiałem.
  • Poszukać firm, które przygotowują naturalne wędliny – na Allegro można znaleźć oferty niewielkich firm, stosujących naturalne metody wędzenia.
  • Warto rozejrzeć się za produktami z certyfikatem regionalnym (http://ekotarg.pl/artykul/certyfikaty_ktore_wyrozniaja_produkty_regionalne,358), ponieważ gwarantuje on, określoną procedurę przy produkcji danego wyrobu. Przykładowo, szynki długodojrzewające, zwykle są bardzo wysokiej jakości.
  • Kupować mięso w niewielkich zakładach. W niektórych sklepach, raz na tydzień pojawiają się dostawy wędlin z lokalnych wędzarni, po których od razu widać, że są wyższej jakości. Jako osoba doświadczona wiem jednak, że bardzo dużo im brakuje do wędlin z prawdziwego świniobicia – tej jakości nie można podrobić w masowej produkcji.
Nie wolno też zapominać, że lepiej jest ograniczać spożycie wędlin i mięsa, z uwagi na ich dość dużą kaloryczność. Lepiej jest zjeść nieco mniej, ale wybrać produkty wyższej jakości.


Komentarze